Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty

2 lutego 2013

coś na wspaniały poranek ...

Jak najlepiej zacząć (nie tylko) walentynkowy dzień we dwoje? 
Pysznym śniadaniem!
Warto wstać kilka minut przed ukochaną osobą, aby zaparzyć kawę. Przebiec się po świeże kwiaty i ulubione rogaliki. Ułożyć wszystko na tacy i zanieść ją prosto do łóżka. Nie liczy się wykwintność dań, ale oprawa. Dobranie elementów tak, aby tworzyły ładną całość. Kawę można postawić na drewnianych podkładkach w walentynkowym kształcie. Wyciętych tak, by było widać samo serce drzewa czyli rdzeń. Kształt i forma podkładki  podkreśli miłosną atmosferę... 

... ale to nie koniec niespodzianek!
W samym sercu podkładki pod filiżanką napis YOU & ME. Wybity w drewnie tak, że nie jest łatwo go zatrzeć czy zniszczyć. Typografia na podkładce jest nie tylko modna, ale i ponadczasowa. Przez słowa i uczucia w niej zawarte :) 
fotografie i tekst: Aleksandra Reich; podkładki, taca, pojemnik na kwiaty CZARY Z DREWNA

Macie ochotę zorganizować swojej drugiej połówce takie śniadanie?

Komplet 2 podkładek trafi do osoby, która w komentarzu pod postem opisze o czym myślałaby popijając kawę lub herbatę serwowaną na podkładce YOU&ME. 
do 09.02.2012

Zapraszam do kolejnych odsłon PROJEKTU walentynki !





24 listopada 2012



I jak Wam się podoba nowa linia podkładek?

Jak na razie to pierwowzór. W przyszłym tygodniu uruchomię produkcję, znajdą się na nich imiona, hasła, sentencje... moje ulubione i może Wasze ulubione też.
Połączenie drewna i typografi idealne na prezent lub na poprawę humoru :) 

Lubię to!

Dziękuję za wszystkie życzenia zdrowia, czasami trzeba zwolnić i wrzucić na luz. Dlatego zarządzam weekend w domowych pieleszach i choć czeka na mnie stado reniferów na pomalowanie i oporządzenie.  Jeśli ktoś ma ochotę na CYFROWY ZESTAW ADWENTOWY mam wolny jeszcze jeden świeżutki komplet. Do wykończenia i przesłania prosto do Was. Niebawem też opublikuję galerię słodkich inspiracji.


:)

a wieczorem ...

domki z cyframi można kupić w SHOPie

30 października 2012


Święta niebawem, przezorniejsi już zaczynają myśleć o prezentach dla najbliższych...
 Dla tych, co kilometry i benzynę mają we krwi. Kochają drogę, ryk silnika i jednoślady- dębowe breloki. Chwilowo z garażu wyjechały wszystkie, ale planuję drugą edycję. Zainteresowanych proszę o @ lub o komentarze w SHOPie, abym miała ogólne pojecie o tym ile ich wyciąć :) 

W tym roku nie pojechaliśmy w końcu na wakacje, tylko na jeden przedłużony weekend, wiec z nostalgią wspinam tylko. Może następny sezon będzie lepszy!
A jutro raniutko zaproszę Was na konkurs środowy :) 


DOBREGO DNIA!

16 czerwca 2012


Lubię czasem zrobić coś spontanicznie i zrobić tego dużo- tak w ramach relaksu.
Wsiąknęłam w warsztacie, wycinałam, cięłam, zamiatałam trociny.. i tak w kółko. Dala do kluczy powstała w tej spontanicznej fazie dla relaksu, bo poza tym to był mega intensywny tydzień i nie chce mi się nawet o tym pisać i zadręczać Was seriami zdjęć, dziś tylko moja dębowa perełka :) 


Dale do kluczy można polubić TUTAJ, jeśli polubicie całą fb stronę Czarów będzie mi jeszcze milej. Zostawiając  komentarz sprawicie, że  uśmiechnę się przy porannej kawie, a jeśli macie ochotę na taki breloczek śledźcie posty i fb, jak tylko zdobedę akcesoria do zawieszania dębowych Dalek będą one dostępne :) 

Have a nice weekend!

13 kwietnia 2012

drewniany motywator eat- Czary z Drewna (dostępne na zamówienie); kubek Ikea; napis Al + farba akrylowa :)  
Od najmłodszych lat kładziono nam do głowy, że dzień należy zaczynać od śniadania, to samo przekazujemy naszym podopiecznym.
 A jak jest z Wami? 
... wiem, wiem, czasu brak o poranku. Ja się przyznam, że jak zawalę śniadanie w połowie dnia boli mnie głowa, jestem marudna, niemiła i zaczynam zjadać byle co...  a wystarczy poświęcić kwadrans. U mnie ostatnio króluje prażona owsianka, bo gotowana wywołuje u mnie to o czym nie wypada pisać :)


28 marca 2012

odpukać w niemalowane...


Macie tak czasami, że mówiąc o czymś.. o planach, marzeniach zamierzeniach szukacie kawałka nie malowanego drewna i odpukujecie, tak na zapas żeby się nic złego nie stało?
Aby takie odpukiwanie pomogło trzeba pukać w drewno klonowe. Słownie wierzyli, że podczas mówienia  o swoich zamiarach i planach pukanie w klon zagłusza nasze słowa. Źli bożkowie i ciemne moce nie słyszą wtedy tego co mówimy. W ich wierzeniach klon miał magiczne właściwości odpędzania diabła świadczył o tym fakt, że rzadko trafia w niego piorun. Zmarłych kładziono na klonowych nie malowanych w deskach lub chowano w klonowych trumnach. Co do nie malowania nie znalazłam żadnych konkretnych wyjaśnień dlaczego nie malowane... przypuszczam, że wtedy pewnie nie mieli czym malować, a poza tym mogło by to blokować klonowe właściwości ;)

Klon ma swoją symbolikę nie tylko u Słowian. Pojawia się też często w wierzeniach o legendach rdzennych amerykanów. Np" O polowaniu na Wielką Niedźwiedzicę". Stosowany jest również w ziołolecznictwie przez Indian, plemię Tsalagi z kory klonu srebrzystego wytwarza remedia do leczenia chorób oczu, dolegliwości kobiecych i skurczów. Czipewejowie leczą nim rany. Odżibwejowie do zwalczania rzeżączki, a Moheganie leczą nim kaszel :)

W Polsce rosną 3 gatunki klonu : klon zwyczajny (1 zdj) , klon jawor (2 zdj) i klon polny. Klon pospolity jest  twardym drewnem (dla porównania twardszy niż dąb). Natomiast klon jawor jest miększy i całkiem przyjemnie się w nim wycina.  Klonowe meble wychodzą super, gdyż jasny klon, bardzo ładnie się wybarwia. Drewno jest ciepłe i przyjemne ze swoim delikatnym słojem, a w przekroju podłużnym promieniowym po wypolerowaniu ładnie widać błyszcz, gdy wpada w niego promień słoneczny ... Cena oczywiście jest warta obcowania z tym pieknym drewnem!
Jeśli chcecie posłuchać lub poczytać więcej konkretów o klonowym drewnie zajrzyjcie do Jarka i Lidki na stronę DOM i DREWNO. Nie mogłam udać, że już ktoś zrobił o klonie świetny materiał i zebrał informacje i ciekawostki w jednym miejscu. Zamiast powielać te same informacje wolę polecić Wam coś fajnego :)
Dla smakoszy którym klon kojarzy się z Kanadą materiał o farmie syropu klonowego polecanego przez Lu. Nadmienię jeszcze, że  podobni wiosenne świeże liście klonu dodaje się do sałatek.

Na koniec dwa klony, a raczej dwa konie z klonu jawora, o których było już TUTAJ


Kolejna partia koni będzie z olchy, która klei się w warsztacie. Pięknej pogody życzę i od razu opukuję, bo prognozy straszą czymś zupełnie innym niż piękne słońce. A ja mam okna do umycia i jeszcze ściany do szpachlowani i malowania. Mnie dziś udało się go jeszcze ostatnie promienie złapać na fotografiach, które wciąż cykam starym aparatem, bo nowego nie potrafię obsługiwać.  Gałązka, która weszła w kadr nie jest klonowa, ale uznałam, że jest śliczna i pozwoliłam jej być na zdjęciu. W tle mój nadęty sosnowy stół w stylu angielskim :) zadeptany prze mojego niezrównoważonego kota, który na wiosnę oszalał i jak zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach... to ja nie mam z tym nic wspólnego!
Przepraszam również za stan moich dłoni...  zainteresowanym takim efektem kolorystycznym  polecam bejce w kolorze "jasny dąb". A jeśli ktoś chce nabyć klonowego konia do odstraszania diabła proszę o maila :) Przypominam też o IKEA PS czwartek jest ostatnim dniem głosowania i możliwości wygrania bonu na zakupy.

2 marca 2012

PROSTO I NATURALNIE



Wiecie za co w szkole podstawowe notorycznie dostawałam uwagi? Za plecenie.. była taka moda na sznurkowe kolorowe bransoletki przyjaźni, do jeansów przyczepiało się agrafkę i splatało się nitki. I tak mnie wciągnęło, nawet na lekcjach  pod ławką plotłam.
Patrząc na jutowy sznurek zastanawiałam się ostatnio czy z niego też by się dało... zanim ugotował się makaron, przekonałam sama siebie, że się da i że wciąż pamiętam :)

11 lutego 2012

kubek- Ikea; drewniana podkładka serce- Czary z Drewna ; łyżeczka- Gerlach (pamiątka po dziadkach uwielbiam je!)
... i rzucam się w wir zajęć, bo pomimo weekendu i zaszycia się w domowym zaciszu mam duuużo pracy :)
i pewien pomysł ...


a jaka jest Wasza ulubiona kawa? 


9 grudnia 2011

gifts with love

Tak samo jak prezenty lubię dostawać, lubię dawać. Grudzień to taki szczególny czas kiedy z racji tradycji obdarowujemy najbliższych. Sporządzamy świąteczne listy prezentów, czasem są one przemyślane i zaplanowane, czasem na szybko łapane w marketach... Jednak póki jest jeszcze chwila do świąt warto przemyśleć swoją listę, ja już zaczęłam... jak na razie zaczęłam pisać już 3 listy, które uległy zagubieniu :)  

Ogromną radość sprawia mi tez sam 'dizajn' podarunków, od kilku lat wymyślałam inny przed każdymi świętami. Dwa lata temu były złote pudełka z choinkowym ornamentem {oklejałam tłoczoną tapetą ,  sprejowałam i malowałam ornamenty), większości posłużyły one później jako pudełka do przechowywania świątecznych ozdób.
Rok temu był świąteczny papier z materiałowymi wstążkami i korzennymi ciasteczkami. 
W tym roku będzie papier do pakowania paczek, sznurki, forniry i rafia. Kupiłam taką w 3 kolorach: białym, szarym i złotym.
Jeszcze gwiazdki i reniferki, bo nie mogłam nie kupić dziś tych dziurkaczy :) 


Uważam też nie trzeba wydać kolosalnej sumy na ekskluzywne czy drogie rzeczy aby sprawić komuś radość! Będąc ostatnio w empiku szukałam jakiejś książki dla mojego Mężczyzny na mikołajki. Wpadł mi jednak do głowy inny pomysł i wybrałam kilka czasopism z regałów z jego zainteresowaniami. Które wiem, że lubi :)
W każdym jest przynajmniej jeden artykuł , który szczególnie zwrócił moją uwagę :)
Myślę, że się ucieszy i ciekawa jestem po którą gazetkę sięgnie najpierw ?

{u nas dziś spóźnione mikołajki}


dobrego weekendu :) 
Al 


{ musicie mi wybaczyć te szaro bure zdjęcia, robiłam je komórką. Bo aparat, albo zepsułam, albo pokopałam ustawienia... }

6 grudnia 2011

prezenty...



System losujący(ten popularny, z którego korzysta większość blogerek) 
 wygenerował  komentarz nr 3
Aniu proszę Cię o kontakt, bo paczka czeka na wypisanie adresu i wysłanie :) 

dziękuję wszystkim za to, że zajrzeli na Czary z Drewna i wzięli udział w zabawie !


A ja byłam niegrzeczna, wredna, niedobra i kłótliwa
dlatego do mnie Mikołaj nie przyszedł  z czym się liczyłam 
i profilaktycznie sama sobie wczoraj sprawiłam prezent 




hasałam w nich już wczoraj cały wieczór i mnie obtarły...  
ale co tam, nie będę na każdej orientalnej imprezie straszyła brudnymi stopami :) 

a Wy jak tam? 
Grzeczne byłyście czy nie grzeczne?



4 grudnia 2011

***


 pierwszy tydzień grudnia się kończy ...

świecznik na 4 symboliczne tealighty robiłam od kilku dni 
dziś się zmobilizowałam  i skończyłam
 w między czasie wycięłam kilka drewnianych gwiazdek z dziurką na małe światełko 


spokojnej niedzieli:) 

jak złapię lepsze światło zrobię mały update ze szczegółami tej skomplikowanej konstrukcji,
 dziś zanim wylazłam z warsztatu zgasili mi światło na zewnątrz :) 

1 grudnia 2011

anioł do krojenia


objawiło mi się dziś, że śmiertelnie o nim zapomniałam 
zrobiłam więc, póki nie zapomniałam znowu :) 


- ANIOŁ DO KROJENIA -
drewno bukowe, wycięty z jednego kawałka deski 
wzost: 35 cm 
grubość: 2,5 cm 
rozstaw skrzydeł 28,5 cm
 na dole:  31 cm

wymaga ostatecznego szlifunku i gotowy jest lecieć do swojej pomysłodawczyni (proszę o kontakt)  
mam jeszcze kilka kawałków buczyny na warsztacie
 mogę i dla Was po czarować :) 


27 listopada 2011

prezent urodzinowy dla nastolatki


Moja przyjaciółka zamówiła na urodziny swojej nastoletniej siostry ramę. 
Taką żeby można było sobie w niej 'coś' zrobić... 
Do wykończenia wybrała kolor 'terra di siena bruciata' (akryle MAIMERI) ja mówię niego porostu cegiełka, we frezie cegiełka została uszlachetniona starym złotem, a głębi i miękkości koloru  dodał nałożony na końcu wosk do drewna (jasny orzech). 

Wosk oprócz walorów estetycznych zabezpiecza również drewniane rzeczy przed kurzem i brudem, który osada na nim i jest łatwy do usunięcia, a nie wchodzi w miko pory materii nawet jeśli była lakierowana.


Aby rama nie była zbyt poważna i pusta, od siebie dodałam wnętrze:) 
z tego co było w niedzielny poranek pod ręką...

Białą tekturę celowo odwróciłam na lewą kremową stronę, a w wyciętym okienku umieściłam wydrukowane motto, którego często ostatnio używam i wydało mi się adekwatne dla młodej duszy  :) 

Drukarka złośliwie dała dupy (że tak brzydką się wyrażę) i musiałam  sklejać z dwóch wyszarpanych ze złośliwej małpy wydruków, ale dało radę!

Musze przyznać, że te kolorowe, dekoracyjne taśmy są nieocenione jak ma się je pod ręką.
Biało-czarna polka dot idealnie rozweseliła wszystko . 

{w planach miałam jeszcze posadzoną na ramie pin-upową panienkę, naklejoną i wyciętą na tekturze, ale zła drukarka nie chciała z siebie wydać nic więcej, wiec dołączyłam do wewnętrznej ramki biało czarnego klipsa do brania za pomocą którego można przypiąć jakieś własne zdjęcia czy cokolwiek innego i osobiści cennego}

Pięknej niedzieli!

Al dziś się byczy, gdyż po wczorajszych pląsach na orientalnych andrzejkach, każdy mięsień mojego ciała ledwo działa. 
To nie zakwasy, to po prostu zmęczenie. 
Ale było super! Wino, kobiety (same, zero marudnych, znudzonych mężusiów) i orientalne rytmy- wszystko co lubię najbardziej!
Bo oprócz stolarsko-motoryzacyjnych pasji mam też taką czysto kobiecą :) 

16 listopada 2011

święta w listopadzie!

Dziś się chwalę!

Dostałam dziś paczkę i miałam małe święta przed świętami. Tak sobie wymyśliłyśmy z Izzim jakiś czas temu :) Nareszcie mam angielskie żelki, o których zawsze mi opowiadała! Najlepsze są z zestawem herbatek jakie skomponowała ze swoich zapasów specjalnie dla mnie kochana Izzim.
Dostałam też ślicznego, przytulnego neck warmerka , takiego za jakim chodziłam od zeszłego sezonu. Ozdobionego zieloną różą, świetny akcent do tych moich brązowych barw maskujących! 

Genialną sowę recyklingową, będę sobie z niej podbierała reklamówki na śmieciuchu hehehe, jak i upychała nowe. Kota się jej boi, może dlatego,  że ma większe oczy niż ona:) 
BTW Kota dziękuje Ciociu Izzim za supeeranckie pudełko, pełne szeleszczącego papieru. 

W paczce były też angielskie magazyny wnętrzarskie, katalogi i inne gazetowe dodatki i nałapałam inspiracji :)

 Dziękuję !


31 października 2011

szybki szpil


przyznam się, że znowu zapomniałam o rocznicy ślubu moich rodziców 
tzn. przypomniałam sobie w ostatnim momencie wczoraj wieczorem 
gdy mama zapytała czy wpadnę na tort
i pomyślałam o takim małym drobiazgu 
{dość pracochłonnym, ale ja zawsze miałam do takich słabość}


 po rodzinnym popołudniu 
na usta ciśnie mi się usta tylko jedno:  rodzina Adamsów
...




{DOPISANE  O PORANKU}


spośród prawidłowych odpowiedzi o cudaka, który po prawdzie jest zatrzaskiem meblowym, a nie zawiasem jak pisało wiele z Was
 wyrzynać będę dla Anabel  za dobrą odpowiedź 


a spośród wszystkich nie do końca dobrych odpowiedzi w ramach pocieszenia wyliczona została Maggie (ta to ma farta ostatnio)


Dzięki za zaangażowane i miłe maile 
:)


jak na liczniku  pęknie 5 na przedzie pomyślę o giveaway 

28 października 2011

TERAPEUTYCZNA SOWA LEKKO MIĘTOWA


Szary, biały i miętowy akryl na około 20 cm kawałku sklejki w kształcie sowy plus doklejone oczy  zrobione własnoręcznie przez mnie 

100% handemade i wkładu własnego 
odkąd ją zrobiłam nie mogę napatrzeć się na te kolory :) 

Terapeutyczna, bo z jednej strony spokojna i przyjazna... 
a z drugiej strony można sobie poużywać i wysmarować, co tylko w duszy trzaska :) 


Sowa leci do IZZIM  , jest mi niezmiernie bliską osobą mimo odległości i głównie wirtualnemu kontaktowi i założyła wreszcie swego twórczego bloga...
jeśli ktoś by mial potrzebę posiadania takiej lub podobnej proszę o kontakt mailowy, szczegóły w sklepiku 

♥ Al.




następny post nie będzie sowi promiiiisss :) 

24 października 2011

LOWL

pomysł na wykończenie sów podała Kasia z jednego z moich ulubionych blogów
sówki trzeba jeszcze polakierować i zrobić im wyrównujący szlifunek jak widzę na zdj:) 


Wiecie co mnie dziś łączy z tym sowami?
Wielkie oczy! 
Raczej ich brak, a dokładniej jednego... wczoraj wyciągnęłam nowiutkie mięciutkie i świeżutkie soczewki kontaktowe z pudełka, wieczorem jak zwykle schowałam do pudełeczek. A rano okazało się, że jedno się GDZIEŚ po drodze zapodziało... i mam jedno a co mi po jednym oku. Chce mieć dwa jak te sowy, okrągłe i kompletne. Po  półgodzinnym maratonie  na kolanach po mieszkanku zrezygnowałam, nie znalazłam. 
No nic, brelki na dzioba i w świat.  Okulary nie mają lewego noska aaaaa(!) 

uwielbiam poniedziałki
& DOBREGO DNIA!




19 października 2011

tablica na zapiski





poniewż moja pamięć z biegiem czasu staje się coraz bardziej ulotna, 
zrobiłam wreszcie tablicę do przedpokoju
wisi tak, że odbija się w lustrze przy drzwiach wejściowych
jak każda kobieta korzystam z niego bardzo często, więc i informacje będę miała na oku :) 

sosnowy kawałek blatu pomalowałam farbą do tablic, brzegi wyfrezowałam wylosowanym frezm,
góre wykończyłam kawałkiem gzymsu (bo u nas wiekszość mebli w domu gzymsowana)
kolorystyka: szaro-szara i czarna oczywiście

* może w dziennym świele jutrzejszym porankiem zrobię lesze zdjęcia