30 stycznia 2012

I ♥ WINTER



Na śląsku zaczęły się ferie. Ekipa Czarów ferii nie ma (my nawet nie mamy ostatnio wolnych weekendów), ale dziś na chwilę zamarzył mi się górski śnieżny kurort ...a to za sprawą szczypiącego mroziku, oślepiającego słońca w białej ziemskiej powłoczce, dwóch drewnianych stoliczków, baraniej skórki, kilku drewnianych podkładek i gorącej herbatki, które wyniosłam w plener aby złapać trochę kilka promieni słońca i zrobić kilka zdjęć :) 


Stoliczki (zamówione mam nadzieję, że się spodobają!) zostały wykonane ze starych sosnowych słupów za którymi zjeździliśmy w zeszłym tygodniu ładny kawał okolicy. Na wszystkich składach słupy jakie były nam potrzebne były świeże (tegoroczne), w końcu się udało. Oczywiście metrów słupa wzięliśmy z naddatkiem, bo ja mam przecież milion pomysłów względem każdej starej deski :) 


A teraz trochę konkretów :) 
wysokość: 45 cm
podstawa : 30 cm /30 cm 
materiał: sosnowe słupy 12 cm  x 12 cm
waga: 20 kg 
sposób łączenia: czopy/klej 



29 stycznia 2012

27 stycznia 2012

lampka nocna z kawałka starego słupa



Lampka nocna zrobiona z kawałka starego słupa chodziła za mną od bardzo dawna. Nie jest to żadne objawienie, bo podobnych projektów widziałam już kilka... jednak nie dawało mi to spokoju. Ponieważ w warsztacie i pracowni wciąż "ciepły" jest temat słupów (nie będzie to jedyny słupowy post w najbliższym czasie), a  ja i tak miałam zrobić kilka propozycji podstawek do lampek nocnych... to zaczęłam, może trochę inaczej niż zakładały projekty. 
Niemniej również toczona :) 
Nie było łatwo, ani przyjemnie. 33 cm, o przekroju 13 cm /13cm kawał słupa zamontowany na tokarce okazał się nie wywarzanym klocem, który zaczynając się kręcić przeraził mnie okrutnie. Z pomocą R udało nam się go opanować, a ja zebrałam się na odwagę i  wytoczyłam smukłości oraz przeszlifowałam łukowe elementy na gładko .


... i tą radosną twórczością rozpoczynam serię lampki nocne by: Czary z Drewna

26 stycznia 2012

bez czego nie wychodzę z domu...

Joanna zaprosiła mnie do zabawy, wiec dlaczego by nie! Od dawna planowałam rozpocząć serię postów pod tytułem "must have", co prawda miały być one najeżone drewnianymi czarami, ale może następnym razem!
Dziś coś innego niż o deskach. Bez narzekania, że pył w oczach trociny w zębach i drzazgi w łapach :) Zasady zabawy kopiuję od niej perfidnie, bo późno i padam na mą wciąż wymalowaną i zmęczoną twarz... 


Pomysł na przedstawienie 5 rzeczy bez, których  nie ruszamy się z domu padł od Moaa .




A zasady przedstawiają się następująco :

1. Podaj 5 produktów kosmetycznych łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie must have na wyjście (można dołączyć zdjęcie)
2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją kto Cię otagował
3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom


Kosmetyczne MUST HAVE, bo wbrew pozorom mam w sobie więcej subtelności niż drwal a maluję nie tylko meble, ale bez odpowiedniego umalunku z domu nie wychodzę. 
W wyborze kosmetyków pominęłam te bardziej higieniczne jak mydło, szampon, kremy do twarzy i antyperspiranty. Wybrałam to, co czasem pozwala mi przetrwać rozbiegany dzień, który zaczyna się od projektów, a przewija przez składy drewna, stolarnie, wizyty u klientów, spotkania, zakupy, prace malarskie, zajęcia domowe... 

1. pleteka cieni Lancome, uzywam jej już 2 rok, jest mega wydajna i nadaję się do pomalowania oka i rzucenia róży tu i tam 
2. Mascara... obecnie GUERLAIN, oko zawsze muszę mieć mocno wytuszowane
3. Podkład musi być, jak i korektor ale nie starczyło mi miejsca 
4. ulubiony zapach Armani Code 
5. krem do rąk, nikt nie ma bardziej zniszczonych rąk niż ja, lubię treściwe kremy z gliceryną stąd często wybieram Garniery 


a do swoich kosmetycznych zwierzeń  zapraszam :
Maggie z Kalinek 
thYmkę 
Carrę 
Anitę 
llokę 

24 stycznia 2012

biel z nutą tabaku


Aby meble były jasne, świeże i pełne światła wcale nie trzeba ich zamalowywać na biało. Dziś mała prezentacja 3 kolorów, które finalnie przez większość osób i tak określane na meblach są jako "białe". 
Sztuczka polega na ilości dodanego pigmentu, a odbiór we wnętrzu znacznie się zmienia. Niesamowite efekty daje też stosowanie np. 2 różnych odcieni.



Wspaniałego dnia !
Al

{ten post będzie bazą, a przykłady mebli pokażę w kolejnych postach}

23 stycznia 2012

B like Beautiful ...

Lubię prace z akryami i malowanie drewna na różne kolory. Drewniane rzeczy i meble nawet pomalowane mają w sobie niezaprzeczalnie to COŚ czego brakuje w płytach i laminatach. 
Malując zawsze znajdę sobie jakiś fascynujący szczegół w kawałku drewna z jakiego dana rzecz została wykonana. Dziś mój niewypowiedziany zachwyt wywołał rdzeń przechodzący przez cztery płaszczyzny w wyciętym B :)


Ciemniejsze kręgi to przyrosty letnie, a jaśniejsze to przyrost wiosenny, gdy drzewo obudzone po zimowej drzemce zaczyna rosnąć. 




21 stycznia 2012

30 +


Obłowiłam się! Ależ ja lubię prezenciki. Przyjaciele i R zadbali o to, aby odwrócić moją uwagę od kryzysów wieku średniego. Dostałam moje ulubione perfumy z gustownej kosmetyczce, genialny tusz do rzęs. Przepiękny, własnoręcznie zrobiony przez Carr notes, już pogryzmoliłam kilka kartek! Orientalną biżuterię, której nigdy mi dosyć. W naszyjniku się zakochałam z miejsca i nie ściągnęłam dopóki nie potoczyłam się spać, Nie zabrakło też  zestawu kosmetyków na zmarszczki :) Dostałam też błękitną kopertę, którą wykorzystam w najbliższym czasie w pewnym miejscu!

 
Moja przyjaciółka z która od lat zwraca się do mnie "żona", a ja nazywam ją tak samo zrobiła mi wraz z mężem krótki rys historyczny czasów w jakich przyszło mi żyć, obśmiałam się. I przy okazji powspominałyśmy sobie:)

20 stycznia 2012

eat me!

przepis na mniej więcej takie ciasto u Flory, napis taki lub inny można zamawiać drogą mailową 

Jak wspominam w poprzednim poście naprodukowałam ostatnio liter i napisów. Rozpoczynam prezentacje dekorów kuchennych. Na początek jedno z moich ulubionych słówek! Litery mają po solidne 20 mm grubości, wycięłam je z aromatycznej sosny, a i e mają ok 14,5 cm, a t sięga prawie 18.
Przy okazji przetestowałam ciasto na dzisiejszą imprezę :) 

Dziękuję Wszystkim za życzenia!




18 stycznia 2012

29,99 (a jednak przeżywam :P)


Wycięłam dziś dwadzieścia kilka liter i jeden napis w całości. Inwestycja w wyrzynarkę włosową okazała się trafiona, bo pracuję na niej z przyjemnością. Zerwałam co prawda 7 brzeszczotów, ale efekty i tak uznałam za bdb. Pozostaje mi to wszystko wykończyć i wymyślić jak Wam to pokazać tak, aby nie zanudzić :)

Poza tym jestem w kiepskiej formie i jeszcze gorszym nastroju (kryzys wieku średniego , PMS, 30+, codzienne problemy, brak czasu, zły sąsiad, niegrzeczny kot, nieodśnieżone chodniki, barak światła, głupie ludzie, myśli... taka tam kumulacja ). Na paluchach mam już 3 kukiełki i zawieszam produkcję szpulek do przyszłego tygodnia, póki nie wrócą elektronarzędzia. Bo ręczne rozcinanie toczonych elementów kończy się rozlewem krwi, krzywiznami, równaniem niewyrównywanego, moim zniechęceniem i nerwem ... zmarnowanym czasem i materiałem.


 Powinnam ułożyć  "bez kija nie podchodź", ale nie miałam wyciętych odpowiednich liter :) 


17 stycznia 2012

białe, ale nie do końca


Dziś o tym jak wyeksponować strukturę drewna. Dodać mu lat i rozjaśnić, tak aby nie stało się ono całkiem białe, ale ładnie przybielone przy zachowaniu naturalnego koloru. 



oraz  krótkie wyjaśnienie jak to zrobić :) 


Litera nie musi być wycięta ze koniecznie ze starej deski, może być świeższa. Do szczotkowania wybierać należy drewno iglaste, jest oni miękkie, ma jasny kolor (od jasno żółtego po ciemno ciemno-brązowo-czerwone). Struktura słoi w tym drewnie jest dobrze widoczna i ciekawie zróżniocowana pomiędzy rocznymi przyrostami.



Drucianą szczotkę można kupić w każdym markecie i żelaźniaku czy innym sklepie z artykułami do budowano-remontowych. ' Kornika' zrobił mój R, drapie mocniej i dziurkuje drewno.
Woski do drewna można bez problemu kupić w marketach budowlanych, ja stosuje woski firmy Liberon. Mają one charakterystyczny dla wosków zapaszek, ja nawet twierdzę, że każdy pachnie inaczej np. kasztan- marcepanem :) 


Przecierając w rożnych kierunkach zarysowuję się również twardziel, co po przewoskowaniu ujawnia się w postaci zarysowań 


Fazowanie krawędzi wyeliminuje drzazgi i zadziory, które po szczotkowaniu będą  jeszcze bardziej wyeksponowane. Nie przytarty materiał na brzegach będzie się zahaczał i odłupywał. Wyciąganie z palców i dłoni drzazg to nic miłego!


Producenci wosków zalecają  czas schnięcia 2-4 godzin, ja pozostawiam osk na góra kilkanaście minut, kiedy jest jeszcze miękki łatwiej go usunąć z powierzchni, nie ma natomiast obawy, że wyjdzie on z wyszczotkowanych pól. 


Po kilku godzinach polerujemy  wywoskowaną powierzchnię. W ramach pielęgnacji można zabieg woskowanie bezbarwnym woskiem powtarzać co jakiś czas. Trzeba pamiętać, aby wcześniej dokładnie wyczyścić przedmiot z kurzu.
Dobra rada cioci Al: Nie warto oszczędzać też na kupnie bezbarwnego wosku, który wydaje się nie do końca konieczny... Zabrudzenia białym woskiem w domu (często coś "kapnie" , czegoś dotkniemy.. ),  najłatwiej usunąć woskiem bezbarwnym.

16 stycznia 2012

snowy Monday


Pada, sypie, śnieży, prószy. Tym którzy rozpoczęli wraz z nowym tygodnie ferie, pogoda dopisała wyśmienicie!
Pozazdrościć i życzyć tylko udanego wypoczynku.
Biało i jakoś ładniej się zrobiło :) A ja przyznam się, ze jestem zimowe dziecko i lubię zimę. I od razu jakoś mi lżej i bardziej twórczo się na duszy i ciele zrobiło w ten śnieżny początek tygodnia.


... bo lubię literkę M, a za trzy dni na liczniku mi trójka wskoczy ;) 


15 stycznia 2012

mały majsterkowicz czyli coś, co warto mieć!

źródło 

Pocięłam się trochę nową super-duper ostrą  (R piał z zachwytu jak ją nabył) 
japońską piłą do drewna. Krew się lała, ja rzucałam mięsem i znowu musiałam sobie kukiełki na paluchach porobić. Żeby było śmieszniej najpierw ucięłam jeden palec,  a po opatrzeniu i powrocie do pracy drugi. Wieczorem miałam spotkanie ze znajomymi w pubie, uciechy było co nie miara  :) Zgadnijcie kogo wysyłano po dwa piwa?
Muszę uzupełnić apteczkę, gdyż plasery schodzą nam jak ciepłe bułeczki.  Chwilowo z braku w asortymencie, proponuję dressing in black dots!

13 stycznia 2012


Dziś tak trochę monthy-paytonowsko, bo wstałam w typowym dla mnie kąśliwym humorku ;) 
Dziś H jak ... hiacynty 13-go w piątek! Choć powinnam chyba robić notkę Ś jak śnieżyca ...

Lubię mieć je mieć w domu, są takimi łatwymi i szybkimi kwiatkami. Niezbyt wymagające, bardzo wdzięczne i przyjemne dla oka i nosa :) W moje kuchni wprowadziły się dwa do skrzynki na zioła (zioła zjadł kot narkoman!) i kwitną podwójne ku mojemu zaskoczeniu.

Przy okazji zainspirowały mnie, co do aranżacji nowego projektu kuchni :) 
będzie białawo, szaro, drewniano i ziemisto- bo tak lubię!
z zielonymi akcentami



12 stycznia 2012




Szpulki jakie pokazałam są kilka dni temu można zamówić. Są w stanie surowym. Zrobiłam je w kilku rozmiarach w bukowego drewna, tylko najmniejsze o wysokości 5 cm wytoczone zostały z sosny. Wysokości szpulek podane są w przybliżeniu. Szpulki mają przewiercone dziurki. Średnica łebków to około 3,5cm do 4 cm, najmniejszych 2,5 cm. Niektóre z nich mają  na fazkach (ścięciach pod kątem) mają ozdobne rowki.

W moim koszyku mam 3 szt małych (5 cm), dwie sztuki około 7 cm. 5 szpulek o wysokości około 8,5-9 cm oraz cztery o długości 15 cm. Jeśli jesteście zainteresowane proszę o maile,  jak się skończą zrobię nowe!

Wielkie rozkręcane szpulki z otworem na nożyczki czy szydełka będą za kilka dni w cenie około 30 złotych.
A na razie powracam do mojej rekonwalescencji 


10 stycznia 2012

wooden spools


Szpulki od podstaw zostały wykonane przeze mnie. Najpierw wycięłam listwy bukowe, które w przekroju miały kwadrat. Następnie na pile stołowej pochylonej pod kątem 45 º  ścięłam kwadratom rogi uzyskując ośmiokątną surówkę do toczenia. Po zamontowaniu jej na tokarce wytoczyłam walce. Ścinałam i wybierałam bukową materię, tak długo aż powstały zgrabne szpuleczki. Przy okazji wyniosłam do pieca 3 wiadra trocin :)


Nie mam co prawda precyzji numerycznie programowanej tokarki, ale wsadziłam w produkcje kawał czasu, serca i odwagi podchodząc do tych strasznych, często groźnych maszyn!
Wieczorem zrobię update i będziecie mogły sobie powybierać :) 

Miłego dnia!

9 stycznia 2012

na drukarce leży leń...

... czyli ukryta kontrola jakości w postaci Gracji Miał, która wiernie towarzyszy mi w pracowni, gdzie mam dziś co robić. Zresztą jutro i po jutrze pewnie też. Naprodukowałam tych czarów ostatnio, a Kota mi na pewno nie pomoże, ani w malowaniu ani w projektowaniu... Taka aktywna forma chorowania :) 


8 stycznia 2012

zamykamy nasz teatrzyk



Przyznam się dziś do czegoś, irytują nie świąteczne ozdoby po świętach. Jak już od początku grudnia lubię dekorować, myśleć i tworzyć atmosferę ( co oczywiście nie miałam czasu więc nadrabiałam domowo cały grudzień w wigilię czekając na R i odpędzając złe myśli o tym, co się jeszcze może stać) tak choinkę najchętniej rozebrała bym już dzień po.
Dziś wywieźliśmy rodzicom kolejne drzewko w nadziei, że się przyjmie w ogrodzie, bo od lat stawiamy na taką żywą w doniczce. Pozbierałam wszystkie choinkowe ozdoby... całe  6 wiklinowych kul i 16 styropianowo-brokatowych gwiazdek, przy okazji stwierdziłam, że dość uboga była, ale ładna.
Ozdoby, drewniane gwiazdki, szyszki i renifery powędrowały do blaszanych świątecznych pudełek. Zostawiłam oświetlenie, podwieszone do kuchennych szafek nad blatem, gdyż tam oświetlenia się nie doczekałam, a lubię. Drugi sznur rzuciłam na półkę nad łóżkiem.

Oddalam się chorować w samotności, Bratowa poleciła mi świetne tabletki na katar. Katar owszem już mnie nie dusi i nie leje mi się z nosa, ale za to czuję się może nie gorzej, ale dziwnie :/ 

6 stycznia 2012

szpulka xxl


Produkuję szpulki, różne...  małe, duże za kilka dni będą w ofercie :)

Dziś  szpulka bardziej biurowa w wersji dla leniwych, rozkręcana z dziurką na nożyczki. Toczona, wykonana z buczyny, składa się z trzech elementów 2 podstawki plus wałek. Łatwo ją rozłożyć i wsadzić lub wyjąć elementy. Średnica wałka około 2,5 cm można na nią nawlec dekoracyjne taśmy , sznurki, wstążki  i co tylko dusza zapragnie.





5 stycznia 2012

 Pogoda jak na styczeń jest ... jaka jest, ale za to w jak mi blaszki ładnie rdza wcina w ogrodzie! 

Moja pasja do uprawiania balchudry na wolnym powietrzu rozpoczęła się od tego, że na początku grudnia thYmka (zarąbałam Ci zdjęcia, bo bardzo mi się podobają) zmówiła biurko. 
Na zgrabnych (!) kozłach z półkami , wykonane ze starego drewna. 
Rogi blatu miały być ozdobione stylizowanymi kątownikami, miałam zagadkę jak takie pozyskać... wymyśliłam i uważam nieskromnie , że wyszło super. 
Przy okazji zapraszam Was do Gabinetu Toma, który thYmka genialnie  urządziła w tajemnicy przed mężem :) 


A ja nadal "uprawiam" balchudry, śrubki i gwoździe z mojej LIMITOWEJ SERII 
Każdy ma jakiegoś bzika :)