Pokazywanie postów oznaczonych etykietą STARE DREWNO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą STARE DREWNO. Pokaż wszystkie posty

12 maja 2012

podaruj mi trochę słońca...


Czy u Was dziś też tak szaro, buro, ponuro, zimno i leje?
Aż miło wspomnieć ciepłe słoneczne dni... 

W tle blat ze starej sosny, która zanim do nas trafiła przeleżała na łące kilkanaście lat...
spękane, zsiniałe drewno prezentuje się pięknie w słoneczny dzień :) 

miłej soboty!

BTW
dlaczego blogger nie wyświetla etykiet pod postem mimo iż ustawiałam to pierdylion razy??!!

12 lutego 2012

Nasza wspaniała spółdzielnia uraczyła wszystkich lokatorów kilka lat temu takimi oto pięknymi plastikowymi rurkami CO. Wijącymi się w kątach przy oknie w każdym pomieszczeniu... Ani to ładne ani proste z czasem jeszcze zaczęło chłonąć brudy jak gąbka, a szorowanie tego detergentami raz na tydzień było bez sensu. Drażniły mnie okrutnie i burzyły obraz całego pomieszczenia. I wymyśliłam, że zabuduję ...
 Przyznam, że kopałam się z tym całe sobotnie południe, ale jestem zadowolona :)
 Nie obyło się bez dramatów, bo deski okazały się za krótkie musiałam dosztukować kawałek konstrukcji i połączyć z resztą , jak R zobaczy będzie znowu gała ze stolarstwa.  Ha ha ha!



30 stycznia 2012

I ♥ WINTER



Na śląsku zaczęły się ferie. Ekipa Czarów ferii nie ma (my nawet nie mamy ostatnio wolnych weekendów), ale dziś na chwilę zamarzył mi się górski śnieżny kurort ...a to za sprawą szczypiącego mroziku, oślepiającego słońca w białej ziemskiej powłoczce, dwóch drewnianych stoliczków, baraniej skórki, kilku drewnianych podkładek i gorącej herbatki, które wyniosłam w plener aby złapać trochę kilka promieni słońca i zrobić kilka zdjęć :) 


Stoliczki (zamówione mam nadzieję, że się spodobają!) zostały wykonane ze starych sosnowych słupów za którymi zjeździliśmy w zeszłym tygodniu ładny kawał okolicy. Na wszystkich składach słupy jakie były nam potrzebne były świeże (tegoroczne), w końcu się udało. Oczywiście metrów słupa wzięliśmy z naddatkiem, bo ja mam przecież milion pomysłów względem każdej starej deski :) 


A teraz trochę konkretów :) 
wysokość: 45 cm
podstawa : 30 cm /30 cm 
materiał: sosnowe słupy 12 cm  x 12 cm
waga: 20 kg 
sposób łączenia: czopy/klej 



15 grudnia 2011

13 grudnia 2011

szczotkowanie i katowanie


Drewno w naturze, pooddawane działaniu warunków atmosferycznych ulega erozji. Woda, wiatr, deszcz wymywa miękkie wiosenno-letnie przyrosty, tworząc niesamowitą fakturę.
Proces ten można lekko przyśpieszyć, szczotkując drewno.
Szczotkować można ręcznie lub za pomocą maszyn. 
Do ręcznego szczotkowania wystarczy druciana szczotka  i samozaparcie, pokłady samozaparcia powinny być adekwatne do szczotkowanej powierzchni ...
o czym przekonałam się szczotkując mój osobisty stół, lub wybielając woskiem fornirowane meble :) 

Można też stosować specjalne szczotki do wiertarek, w tym temacie nie mam doświadczenia, przyznaję się.
My do szczotkowania używamy genialnego urządzenia firmy Festool 


Złota metalowa szczotka służy do wybierania, a ta z tworzywa do wygładzania. Przy starym drewnie rezygnuję z tej pierwszej, bo efekt uzyskamy tylko tą można by powiedzieć końcową szczotką  jest wystarczający :) 
I mimo, że machina waży około 8 kilogramów lubię jej używać!

Nic nie dodaje drewnu takiego charakteru jak kilka sznyt tu i tam ... 

... do czego idealny jest "katownik" można kupić profesjonalne. Ja używam takiego stworzonego z żelastwa jakie akurat znajduje się pod ręką, a konstrukcja urządzania jak widać wyżej prosta jest niczym budowa cepa :) 

12 grudnia 2011

drewniane opowieści

Krótka relacja weekendu, czyli stare drewno na warsztacie :) 
będzie więcej obrazków niż treści bo padam na twarz...


Lubię pracę w starym drewnie, samo zdobycie go czasem jest dość karkołomne, trzeba na przykład walczyć z naturą o wydanie kilku desek :) Ciekawymi okazami są też dechy z rozbiórek czy innych starych mebli, tutaj trzeba bardzo dokładnie wyczyścić drewno z metalowych, gwoździ wkrętów czy innych takich.


Struganie brudnych i zapomnianych przez świat dech zawsze przynosi jakąś niespodziankę w postaci tego co pod warstwą brudu :) 

przed i po struganiu 

Po wstępnym czyszczeniu (usuwanie żelastwa, błota, farb i innych) kleję blaty wg potrzeb, później raz jeszcze stugam i szlifuje. Najpierw szlifierką taśmową, potem oscylacyjną. Często też drewno szczotkuje.

podczas klejenia przymierzałam się do dekorowania pierników, może w tym roku uda mi się je upiec :) 


 Przyniszczone drewno jest fajne, ale trzeba zachować granice rozsądku i pouzupełniać zbyt duże ubytki, szczególnie w blatach stołowych czy kuchennych 
uzupełnianie ubytków
 i tak nam zleciał weekend



4 grudnia 2011

Sunday update:)

Dziś zarządziłam sobie labę, szczególnie ze od rana do południa jechałam na wyrzynarce, tak więc niedzielny relaks średnio mi wychodzi...
Przypętało się coś do mnie i do łóżka mnie chce zagnać, ale ja nie mam czasu chorować!
I tak sobie podupadam z godziny na godzinę na zdrowiu i duchu..
podupadła mi też wyrzynarka i szlifierka, wiertła do otworów...

jak obiecałam mały update do poprzednich postów: 


świecznik z reniferami, adwentowy bo na 4 tea lighty,a le deseczka może mieć tyle otworów ile kto zechce, na zdjęciach narazie prototyp :) 


 i jeszcze kontynuując nocny post 'star lighty' 




oraz ANIOŁ DO KROJENIA MNIEJSZY  w komplecie do WIĘKSZEGO



a wszystkim Basiom  najlepsze życzenia imieninowe!

{mikołaj tuż tuż, więc jutro do północy czekam na LISTY}

8 października 2011

ciąg dalszy



Rozlało się, a było tak pięknie. Ciepło i słonecznie...

Kilka dni temu bylo o deskach podłogowych, otóż deski były potrzebne do wykonania ram, które zostały domówione do tego malutkiego :) stoliczka kawowego wykonanego przez mojego Mężczyznę. Stół był  na zamówienie, że starego drewna, dlatego i ramy nie mogły być z byle czego :)



szukam nazwy dla tych dziwnych ram :) 
dobrego weekendu!
Al.

4 października 2011

4 oct

Jesień nas ropieszcza i przyznam, że się dziś wspaniale wygrzałam na słoneczku. Tydzień rozpoczęliśmy od poszukiewań starego drewna. I jak się okazało aż tak daleko szukać nie trzeba było. Na bierzące potrzeby starczy nam materiału. 


 A krótka historia jest taka, że za zgrzewkę Złotego Bażanta  pozyskaliśmy od sąsiada całkiem niezłą kolekcje starych zdezylowanych dech.  Zajęłam się metrówkami podłogowymi pomalowanymi na gustowny brązowy ja nazywam go srakowatym), jak sie okazało później nie tylko brązowy kolor.  Siedziało w nich całe stado gwóździ, które z niemałym wysiłkiem usunęłam i zebrałam skrupulatnie, lanuję wykorzystać je na zrobienie wieszaków min.


Starą farbę i bród przeszło sześćdziesięcioletni usunęłam za pomocą struga.



Ponieważ stug zostawia bruzdy ma meterii kolejnym etapem było szlifowanie, szlifierką taśmową.

I można było sformatować deseki do skelejnia blatów   . 
  Po przestuganiu szlifowaniu i formatowaniu spod farby i bródu wyszła na słońce jodła i robalowe (errata dzikęki Zuzikowi)  korytarze :)  


  i o to chodziło!