10 maja 2012

TO NIE JA!


Ludzie mają w domach koty, koty pieszczoszki, kanapowce, mruczki-kłębuszki... a ja mam jakiegoś potwora, opętanego przez wszystkie demony zła!!! Wczoraj o godzinie 5:12 obudził nas huk tłuczonego szkła. Gracja Miał zrzuciła z okna doniczkę z hortensją w nowej osłonce. Dziś w nocy Kota też coś tworzyła, obstawiałam na kuwetowe wykopaliska, ale nie to było co innego... 
szukała czegoś w szufladach, jakie dorobiliśmy do starej szafy, ponieważ nie potrafi w cywilizowany sposób korzystać z uchwytów do otwierania, obgryzła i obdrapała wszystkie kanty.
Po czym pewnie tak zapomniała czego tam szukała. 
Jak widać dla drewna nie tylko groźne jest wszelkie robactwo... 

może jej jakiś klonowy gadżet na demony zrobię??
O właściwościach klonowego drewna można doczytać TU




i uważajcie co przynosicie czasem do domu po pijanemu, nie ważne jak słodko miauczy i jakie jest śliczne ;) 

66 komentarzy:

  1. I to jest minus posiadania kota w domu. A powoli zaczynałam się do tego przekonywać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sa plusy i minusy posiadania kota ... mrożących krew kocich historii pewnie jest miliony

      Usuń
  2. pfff podpis na dole mnie rozwalił hahahaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już Ci się kiedyś żaliłam na temat mojego alkoholowego błędu :P czas się przyznać publicznie ;)

      Usuń
    2. dobrze, że to taki alkoholowy błąd, a nie inny :P

      Usuń
  3. e kota taka zdolna ;-)
    a tak Jej ładnie z oczy patrzy
    hahahahahahaha


    a tak poważnie to współczuje, bo szafa ładna
    nawet R mi pokazywał jak szuflady są zamontowane, a może to Ty byłaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się ciesz, że Ci jej na majówkę nie przywiozłam i wujek Boski z nią został :P

      szuflady chodzągładziutko... pomyślałaby i nie musiała dewastacji robić ...

      Usuń
    2. ja tam bym ją ustawiła ;-)

      Usuń
    3. NIE MA SPRAWY, POJEDZIE DO CARR na wychowanie niczym niegrzeczne nastolatki do surowych rodziców :P

      Usuń
    4. ojj biedna Kota, ale jak by co to polecam się na kiedyś indziej, a kiedy Ona to pogryzła, bo jak z wujkiem Boskim, to należny Mu zrobić wykład o pilnowaniu ;-)

      Usuń
  4. ja po pjanemu kiedys jeża przyniosłam, tupał po nacah jak jasna cholera lub duch dziadka, wyniosłam drania do szopy, na wiosnę sam gdzieś poszedł sobie :D
    w pijanym widzie można wiele przytargać do domu, oj wiele :)
    ale lepiej jak sie samemu coś przytarga niż inni nas przytargają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha jeża ?!?! no to mnie pobiłaś :P

      Usuń
    2. No to już przekracza wszelkie granice:D!!!

      Usuń
  5. Też mam taką potworę w domu, co ona już nademolowała......retyyyy ;)
    Uwielbia obgryzać pudełka kartonowe, drapać po głośnikachi zawsze jest głodna, a najbardziej jak widzi kogoś z czymś smakowitym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja największą dewastacje zrobiła podczas zeszłorocznej ruji (czy jak to się tam pisze). Od razu poszła na zabieg, teraz jest jak worek bez dna...

      Usuń
  6. Sliczny urwisek z niej..i jak tu sie gniewac..?Pozdrawiam!:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. O jeny co za psuja:))))) ale jaka kochana:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś jestem na nią obrażona więc nie przekarzę :P

      Usuń
  8. Wow , no nieźle uszkodziła ten mebel.Ja kiedyś miałam psa, którego strach było w domu zostawiać.Niszczył co mu pod zęby , lub pazury wpadło. Pozdzierane tapety,poobgryzane buty, śmieci z kubła powalane po całym domu, poszatkowane zakupy. No ,ale po kocie bym się tego nie spodziewała. Niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a jednak! jakiś opętany ten mój sierściuch

      Usuń
  9. Hahaha ja juz sie na FB usmialam:-))) ale tu jeszcze raz niezly z niej KORNIK!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się czasem wyć chce jak widze dzieła tego kota ....

      Usuń
  10. o matko...moja lubi sobie pootwierać szafy pazurami i powyciągac z nich ciuchy. Jak była mała to na nie potem siusiała, teraz tylko 'układa' ( moze tez przymierza, trudno stwierdzić bo robi to pod nieobecność). Ale fakt faktem, ze nocne harce kotów sa wybitnie upierdliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o mamoooo siuranie przerabiałam przed sterylizacją fortunę wydałam na specyfiki wyciągające zapaszek z kanapy

      Usuń
  11. Oj ! przesadzasz :) Shabby shick Ci po prostu wprowadziła :) Szufladowy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbym chciała mieć shabby to bym sobie sama zrobiła :P

      Usuń
    2. To trzeba jej bylo to powiedzieć :P Żarty żartami, ale wiem jak to boli...

      Usuń
  12. Drapieżca się w niej obudził:) a właściwie bez uśmieszku:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a właściwie dewastator :/ ta szafa to jej nie jedyne dzieło w domu, w kuchni zjadła kawałek gzymsu a w łazience w podobny sposób załatwiła szufladę na brudy

      Usuń
  13. Znam ten problem;) Ale nam sie udalo go skutecznie pozbyc. Zawsze przed snem wyglupiamy sie z kotem, rzucamy mu pileczki itp., tak, ze w koncu kot jest padniety.Pozniej dostaje kolacje i...w nocy jest spokojnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój kot też tak ma, zabawa kolacja.. ale około 4/5 nad ranem jak się wyśpi to miewa pomysły

      Usuń
  14. Gadzet na demony:) swietny pomysl:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do obróżki jej coś wytnę :P

      Usuń
  15. Że też kot potrfi zrobić coś takiego ! Mam dwa ale nigdy nie obgryzały mi szafek, myślałam, że to domena psów. Kocór jest leniwy i prawie go nie ma, tylko jak wraca to leczenie go trochę kosztuje. Natomiast kotka jest wiecznie zapracowana, wiecznie na polowaniu i co jakiś czas jakaś lampka czy wazon czy inna tłukąca się rzecz ląduje na podłodze, dlaczego nigdy nie zrzuci czegoś nietłukącego.. ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo nietłukące rzeczy nie dają takiego efektu :P

      Usuń
    2. Zupełnie nie umiem wytłumaczyć dlaczego kocur napisałam z takim bykiem, chyba mnie cos przymuliło, mogę tylko przeprosić :)

      Usuń
    3. nawet nie zauważyłam :)

      Usuń
  16. oooo, mój M pod zadnym pozorem nie może przeczytać tego posta! Od roku wiercę mu dziurę w brzuchu o kociaka:P Ale jeszcze troszkę poczekam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie kazdy kot tak ma ...
      mój model jest wyjątkowo naszpikowany przez złe moce :P

      Usuń
  17. ło matko!
    współczuję, też przerabialiśmy takiego szalonego kota, masakra. ale już jest lepiej. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  18. hi hi a kto był pijany?
    Kochana ja miałam takie dwa szalone koty jeden przez miesiąc a dwa w kupie przez tydzień.Hortensja była wyrzucona 5 razy, chodniczek wywaliłam bo mimo prania nie dało się ..Brak mu było orientacji zwalał wszystko.
    Zasikał kanapę,dywanik i masę innych rzeczy,kiedy go wykastrowałam przestał sikać.
    Teraz został tylko jeden mały rudy szkodnik maicoona, ,przegryzł kabelek do ładowarki i też gryzie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe Kota była namolna. Dzień PO została wyniesiona na podwórko, bo nie miałam kuwety.. jak wracałam do domu ze sklepu przylazła i bez miauknięcia pomaszerowała ze mną do domu. Więc nic na siłę nie było :P

      Gracja zjadła ostatnio wtyczkę z internetem, a ładowarkę chowam jak największy skarb :)

      na zasikane rzeczy w domu trzymam VITOPAR (kupiłm na allegro, bo choć Kota sterylizowana, to w razie wpadki dobrze mieć :)
      Ściskam:)

      Usuń
  19. A czemu to ostanie zdanie takim maczkiem jest? :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie zazdroszczę i tych szuflad szkoda...u nas są dwa chomiki, ale jeden z nich to mały potworek, włóż palec a będzie w czerwone cętki, syczy, piszczy jakbym mu chciał krzywdę zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana w takim razie mój Charlie to rodzina Twojego kociaka, od 4 tygodni o 5 rano Czaro wskakuje na komodę i łapą przesuwa obrazy na ścianach, mecenas sztuki się znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha mecenas :P moja ostatnio ma jakieś napady i rzuca sie na drzwi nad ranem jeszcze

      Usuń
    2. Masz na myśli zjeżdżanie po futrynie? Bo u nas odbywają się takie jazdy:(

      Usuń
  22. Popieram, swojego kota nie znoszę, podrapał mi nową sofę i ściany to już standard odłupane. Nieważne, czym byśmy nie obłożyli to on i tak znajdzie sposób, żeby coś wydrapać. I jeszcze na każdym krześle swoją sierść zostawia. Nie da się go głaskać, bo gryzie, drapie i atakuje. Nawet jak pozornie spokojnie leży na korytarzu to nigdy nie wiadomo, czy zaraz nie rzuci się na nogi. Kotom mówię NIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasza kanapa, to tak naprawdę jest jedna wielka kocia zdrapka :/
      moja może nei jest taka agrsywna, ale równie rąbnięta czasami

      Usuń
  23. To faktycznie Czort!!! choć uwielbiam takie rozrabiaki!!! Moja córka miała takiego czarnego Gustawa, który, gdy szykowała się do wyjścia i nie daj Boże...zostawiła torebkę nie na wieszaku, miała kocie siuśki w niej:-))) Ja mam koteczkę i nie słyszałam, żeby ktoś w moim pobliżu miał podobną:-) grzeczna, że aż za ;-) często mnie rozbraja, bo mam wrażenie, że jak chce nabroić, to najpierw pyta mnie o pozwolenie. Uwielbia pedicure, sama wystawia pazurki. Chodzi wszędzie, bo jest rozpuszczona jak przysłowiowy ...bicz, ale jeszcze nigdy mi nic nie zrzuciła, czasem nawet się zastanawiam, jak tak można chodzić pomiędzy moimi szklanymi i porcelanowymi skarbami. Jedynie czego nie lubi, to jak jej ktoś zajmie jej fotel. Upodobała go sobie i nie odda go, bo targa pazurkami gościowi nogawkę. Ot taka jest moja Mikulina ;-)) widać nasze kociaki - skarby mają bardzo różne usposobienia, na pewno nie mozna się z nimi nudzić. Całuję Czorta w uszko !!! pozdrawiam serdecznie Magda

    OdpowiedzUsuń
  24. Moje kotopsy obżarły mi gałki w komodzie, i drewniane podłokietniki w fotelach oraz 3 komórki w półtora roku wiem co czujesz i solidaryzuje się z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki słów otuchy i zrozumienia w tym moim szale trzeba mi było

      Usuń
  25. Cześć Olu:) Fajnie, że już jesteś, chociaż pewnie wolałabyś dalej śmigać tym fajniastym motorem:) Woreczki An cudne, skojarzyły mi się z wyjazdami Dam XIX wiecznych:))) A Kota:), ho, ho.. Charakterna Dziewuszka.. Ale żeby aż tak? W sensie konsumpcji szufladowej.. Nasz Muffin to chodząca dystynkcja, spokój i opanowanie. Niczego jeszcze nie pogryzł, nie zrzucił, z kuwety nic nie wywędrowało - jedyne co, to trochę jest śladów pazurowych na naszym swarzędzkim komplecie, ale to akurat ... OK:)Dzięki za odwiedziny u mnie i dobre słowo dla Dziewczęcia:) Walczy dzielnie, dziś był angielski od 9 do 18 w dwóch wersjach.. Trzymaj się dzielnie i nie dawaj Kocie:) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to Muffina tylko zazdrościć :) moja to furiatka jest straszna

      Usuń
  26. hahaha :-) tekst małymi literkami jest super :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Koneserka i znawczyni :)))Mój obgryza szczeble drabiny, a potem czeka na efekt :)) A trzeźwa byłam, jak go do domu taszczyłam :))) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowne są te koty, wszystkie - bez wyjątku, śmieję się po pachy, gdy czytam te kocie opowieści; nie gniewajcie się, bo wiem, że czynią straty i łatwo mi się śmiać, ale na nie to nawet złościć się nie da.....może nawet chciałabym żeby ta moja grzeczna dziewuszka(tylko jej biały kołnierzyk szydełkowy założyć) była bardziej kreatywna :-))) Pozdrawiam Was Wszystkie "kocie mamy" serdecznie Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć Magda,

      mnie już lepiej od tych kocich opowieści, a grzecznego dystyngowanego kota tylko zazdroszczę :)

      Usuń
  29. Zupełnie na trzeźwo przyniosłem do domu 2 chomiki mandżurskie. Dziś moja Ż chce mnie z nimi wygonić. Tylko dzieciaki czasem się z nimi pobawią. Obowiązki typu sprzątanie klatki i karmienie oczywiście pozostają w gestii rodizców. Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie chomiki... miałam jednego kilera i mi wystarczy :P

      Usuń
  30. Czy Gracja Miau jest jedynaczką? W dodatku młodą jedynaczką? Jeśli tak, to wiele wyjaśnia. Zostawcie ludzkie dziecko-jedynaka samego, nawet z zabawkami i zobaczcie, co wymyśli :]
    Przy pierwszym kocie (lat temu 18) decyzja o zapewnieniu mu towarzystwa zapadła w trzy miesiące ( i tylko dlatego tak długo zwlekaliśmy, że czekał nas wyjazd i kot jechał na miesiąc do rodziców. I to była bardzo dobra decyzja. Od tego czasu zawsze w domu były min. 2 koty, a przeważnie cztery (teraz jest więcej). Ganiają się, bawią, gryzą - czasem coś zniszczą przy gonitwach, ale raczej przez przypadek, nie celowo, nie z nudów. Wszyscy znajomi, którzy chcieli adoptować młode koty, byli namawiani na dwójkę od razu i po jakimś czasie twierdzili, że to był bardzo dobry pomysł ( zwłaszcza, jeśli pracują w takim trybie, że przez wiele godzin koty siedzą same). Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na blogu!

      Gracja młoda nie jest i jest jedynaczką. Co do towarzystwa, to ona chyba nie lubi innych kotów, chciałam ją zeswatać z kotem sąsiadki... nie powiodło się :/

      Usuń
  31. No to nieżle!!!!!
    Podziwiam Twoja cierpliwość.Naprawde....

    OdpowiedzUsuń
  32. kto by pomyślał, że po tematach dzieciowych (u mnie) przyjdą kocie:)odkąd mamy Harrego też ciagle się zastanawiam czy tylko my mamy jakiegos szaleńca, czy cos źle robimy, a inni mają słodkie kociaki co to śpią cały dzień i leżą na balkonie ?? All rozumiem Cię doskonale bo i u nas podobnie, co prawda Harry nie obgryza mebli ale skacze wszędzie jak szalony i mimo, ze umie chodzić pomiędzy zastawionym blatem kubkami i szklankami i nic nie strąci raz dziennie ma tzw. speeda i zamienia się w potwora! zbił już kilka naczyń w tym 3 moje bardzo ulubione, stłukł dwie doniczki, zrzucił zdobyczną starociowa lampkę, cudna była, zbił jej klosz... i pewnie zapomniałam jeszcze o czymś a jest u nas dopiero 10 miesięcy :) muszę chyba z nim zacząć wychodzić na smyczy na dwór bo jak widzi otwarte okno lub balkon to wyrywa się jak szalony... makabra ale uwielbiamy go mimo wszystko i nie chciałbym żeby cos mu się stało ... tzrymam kciuki za waszego kocura moze w końcu jakaś złota rada nam sie trafi i poskutkuje na nasze potwory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha na smyczy.... też miałam taki pomysł ale to masakra jakaś była, albo jąciągnęłam po chdniku, albo ona skakała na mnie w panice jak zobaczyła np. budkę telefoniczną :P

      potwór nie reformowalny i tyle
      al pocieszające są Twoje słowa "otuchy" ;))

      Usuń