14 lipca 2012

JAK TO JEST ZROBIONE? czyli Czary od kuchni


Robiąc ostatnio zdjęcia tego, co zrobiłam... pomyślałam o tym, że mogła bym pokazać jak? to zrobiłam. Nie będzie to żadne DIY chyba, że ktoś ma tokarkę i potrzebne sprzęty na stanie. Nie będę sypała regułkami i zasadami po prostu napiszę jak ja to zrobiłam :) 


 Aby cokolwiek wytoczyć muszę przygotować sobie surówki do toczenia. Chwilowo toczę z brzozy, bo buczyna się skończyła. Robię więc selekcje wśród materiału i wybieram kawałki , a raczej kawały o grubości 45 mm. Tnę je na szerokość 9 cm, rozcinam i sklejam sobie takie klocki po około 17cm długości o profilu ok 9x9 cm. Jest to optymalna długość do toczenia, z jednego takiego klocka wytaczam 2 szpulki po ok 7 cm.  Surówki kleję z reguły dzień wcześniej, aby klej dobrze związał.



 Takie prostopadłościany nawiercam i mocuję w zębach tokarki. Kiedy po włączeniu maszyny kloc kręci się nie wypada (wybija mi zębów czy podbija oka) i nie obija się o podstawkę do ustawienia noża, otwieram moje pudełeczko z nożami, które przyniósł mi mikołaj :) Niestety mam z nimi problem, bo potrzebują fachowego ostrzenia. pan u którego ostrzymy tarcze do pił niestety odmówił i szukam speca. O ile taki w ogóle istnieje, bo ja bardzo nie lubię dźwięku metalu na osełce...


I toczę czyli za pomocą noży tokarskich wybieram materiał tak, aby po ścięciu krawędzi uzyskać walec. Ostre krawędzie można ściąć np.strugiem lub piłą, ale ja ścinam je nożem o prostym ostrzu. Tocząc trzeba pamiętać aby nie wpychać noża za bardzo w wirujący kawał drewna, bo  albo go wyrwie, albo spod noża prosto w oko może polecieć jakiś nie kontrolowany odłamek. Nadmiar materiału ścina się stopniowo.


Gdy uznam, że walec jest odpowiednio walcowaty, wyznaczam sobie linie wybrań, tak aby w efekcie  uzyskać szpulkę. Nożem o cienkim poprzecznym ostrzu wycinam krawędzie i miejsca gdzie kończy się jedna szpulka, a zaczyna druga. Taki sposób rozdzielenia szpul jest znacznie łatwiejszy niż piłowanie całości. Zanim  zdejmę i rozetnę, szlifuję.


 Rozcinam szpule do końca brzeszczotem lun japońską piłką (pisałam o niej już kiedyś TUTAJ, bardzo przydatna dla lubiących majsterkować:)) i szlifuję nierówności. Ponieważ wciąż marzę o stacjonarnej szlifierce talerzowej, szlifuję oscylacją. Na samym końcu wiercę otwory. Czego dziś  już nie zrobiłam, bo odpadały mi ręce... a inne rzeczy wyły, że też je trzeba zrobić!

Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam co nieco... toczone ręcznie szpule może nie są tak idealne jak te wypluwane przez tokarki sterowne numerycznie. Mają jednak w sobie ziarnko pasji, które zostaje w każdym ręcznie zrobionym przedmiocie.

Szpule na tasiemki wstawię do SHOPu w wolnej chwili...  chwilowo dostępna jest jedna. Znajdziecie też breloczki i czereśniowe deski/podkładki, których temat niebawem powróci. Za nieprawidłowości w działaniu SHOPu przepraszam, ale noc wczoraj była za krótka i nie ogarnęłam tego jeszcze do końca.





42 komentarze:

  1. Witaj Al w sobotni poranek. Pościk świetny i to lubię u Ciebie na blogu najbardziej, szczółowo pokazanych i opisanych prac. Pokazujesz w tym całą swoja pasję do tego co wykonujesz no i oczywiście do drewna.

    Pozdrawiam weekendowo
    Iz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzajemnie życzę udanego weekendu :)

      Usuń
  2. Miałaś rację, tak musisz pisać! Nie żadne DIY- bo nikt tego nie ogarnie, a przynajmniej niewielu ze mną na czele!! :)
    To jak czytanie książki :D Fajnie jest, ale wiesz, że Tobie nie będzie niestety dane :D

    Dzięki!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, tak o tym nie myślałam :)) inni za to robią rzeczy, które nie dane będą mnie :) mam nadzieję, że spełniłam listę życzeń urodzinowym dla bloga, aby pokazywać "jak to jest zrobione"

      Usuń
    2. dla mnie to czarna magia, ale efekty ---mhmmmmmmmmmmmmm!zdolna jesteś i to bardzo!:)

      Usuń
    3. dzięki, a kiedyś pokarzę Wam zdjęcia moich obdrapanych, poobijanych i spuchniętych łap :P

      Usuń
  3. Al kochana, to już wygląda jak prawdziwa fabryka:))) Te prof. maszyny robia wrażenie!
    Miłego weekendu!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki chciałbym nagrać filmik specjalnie dola Ciebie, ale brakowało mi opertora :P

      Usuń
  4. Rozejrzałam się wokół za jakąś "oscylacją", a nie znalazłszy, dalej wygapiam się na Twoją manufakturę oczami jak koła młyńskie:))) Pozdrawiam weekendowo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ostatnim zdjęciu widać kąsek mojego ETSa

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. :) dziś już mi się śniły :P

      Usuń
  6. Zainspirujesz tak, że dziewczyny będą sprzęt podbierać mężom, a na Gwiazdkę zażyczą sobie tokarkę, wprawiając mężczyzn w osłupienie :), szpulki boskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprzęt sprzętem, ale łatwe to to nie jest :)

      Usuń
    2. wtedy będziesz organizować warsztaty ;)

      Usuń
  7. Oj, jak ja bym sobie też tak pocięła i powierciła. Wolę wszelkie techniczne prace w domu, niż sprzątanie i gotowanie. A warsztatu, tych wszystkich maszyn i narzędzi, to szczerze zazdroszczę.
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też wolę wiercić i kroić niż gorować i sprzątać :)

      Usuń
  8. jeje ale super te szpulki!:))) genialne są:)
    uwielbiam jak pokazujesz nam wszystko od kuchni:)
    super!
    zapraszam do mnie na summer sale - dziś dodałam kolejne nowości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zajrzę wieczorem jak bede miała wolniejszą chwilę :)

      Usuń
  9. A ja jak widzę Twoje rękodzieło, to męczę swojego P. - amatora - z jakimś tam niewielkim sprzętem o wycinanie z drzewa!!! Nie mam sumienia co? Już nie będę się nad nim znęcać, ale kółeczka drewniane powycinał, nie tak duże jak Twoje, bo sprzęt nie ogarnął większej średnicy. Do małych szklanek wystarczą. Al zazdroszczę Ci tej zdolności i wiedzy!!! Dbaj o swoje łapki!!! Miłego i dobrego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne i mam nadzieje, że nie zaprzestaniesz ich produkcji, bo niedługo będę chciała zakupić :D buziaxy, miłego weekendu Al.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szpulki są zawsze na topie.
    Fajnie, że sama możesz sobie takie zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszko droga dla mnie, tej co nawet guzika przyszyć nie potrafi to zdbędna rzecz :P wszystkie powędrują do sklepu

      Usuń
  12. to się nazywa miec fach w ręku. Jak długo uczyłaś się obsługi tych wszystkich narzędzi i maszyn? Pamiętasz swoją pierwszą wystruganą z drewna rzecz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm ... cały czas się uczę, a części maszyn unikam, bo się boję... pierwsza taka całkowiecie samodzielnia zrobiona rzecz/mebelek będzie niebawem bo od roku po zroieniu leży odłogiem :/ i aż mi wstyd, że się nie pochwaliłam nim :/

      Usuń
  13. Instrukcja instrukcją, świetne opisy i zdjęcia, ale trzeba mieć jeszcze talent i fach:) A ty go właśnie masz:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo to ciekawe ( ach jakbym chciała żeby ktoś mi wytoczył szpulkę do kołowrotka i najlepiej wszystkie podpsute części na zamianę ;) ) mam jedno pytanie, pewnie głupie, ale z toczeniem nie mam nic a nic wspólnego, pisałaś że klocki to toczenia sklejasz z 4 kawałków, dlaczego nie bierzesz jednego większego klocka, nie da się, czy chodzi o coś innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee nie głupie :) i zastanawiałam się czy ktoś zapyta o to...
      sklejam tyle ile chce mieć w przekroju, a 8 cm dech nie mam na stanie, jak chce mić szpulkę o średnicy łebka 4 cm, to tnę poprostu paski z deski o grubości 4 cm na 4 cm szerokości :)

      a jakich części Ci brakuję może dam radę dorobić brakujące czy zepsute elementy :? a jak nie ja to może R on lubi wyzwania:)

      Usuń
    2. Tak myślałam że tu chodzi o rozmiar posiadanych desek, choć nie byłam pewna czy nie stoi za tym wyższa technologia.
      Jeśli chodzi o mój kołowrotek to przydałyby mi się ze 2 szpulki do wrzeciona, a tak w ogóle to straszny gruchot, który się zacina i w ogóle go generalnego remontu, tylko problem tkwi w tym, że ja tylko użytkuję i nie za bardzo znam się na budowie, a ktoś kto by go naprawiał musi się na tym znać, żeby sam sprawdził co należy poprawić, bo ja nie potrafię tego stwierdzić. Po prostu należy mu się emerytura
      pozdrawiam

      Usuń
  15. Kobieto szalejąca z niebezpiecznymi narzędziami w dloni!! Super post!! Rzuca swiatlo na wielkość Twej Pasji i Pracy. W tej kolejności wlaśnie. Nam - szaraczkom wydaje sie, ze to takie - weź i wytocz, a tu nie!! Szacun!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana dzięki :)
    tak właśnie nieśmiało chciałam uświadomić co nie co.

    OdpowiedzUsuń
  17. właśnie - szacun - nie miałam pojęcia ile to pracy i SIŁY wymaga! uścisk dłoni masz pewnie konkretny :))) ale paznokcie zawsze pomalowane! pięknie! :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahaha "konkretny" dobre :)))
      wiesz, co chyba aż taki konkretny nie jest.. a pomalowane pazury to podstawa-brudu nie widać, ale ciiiii....

      Usuń
  18. no właśnie, ktoś kto nie wie jak powstają różne rzeczy to wydaje się takie: PHI...
    ale jak coś trzeba zrobić to się okazuje, że niestety nie jest to takie proste, bo oprócz odpowiednich narzędzi, materiałów, czasu potrzebna jest wiedza, doświadczenie i ... talent właśnie
    i tego Ci gratuluję
    miłego tygodnia
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie i dziękuję za dobre słowa, mam ostatnio mały kryzys "czy warto" to ciągnąć ...

      Usuń
    2. warto! szalonaś że wątpisz! ale może to syndrom przepracowania i przesytu i potrzeba trochę odpoczynku ? heu? :)

      Usuń
  19. Al, dzięki za ten wpis. Bardzo przyjemnie czyta się o tym.
    W połowie czytania zacząłem niemal drzeć się "ja chcę tokarkę" ;)

    Tak trzymaj

    -- Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  20. Apropos ostrzenia,
    Jarek na http://www.domidrewno.pl/ trochę uwagi poświęcił ostrzeniu. Dosyć dokładnie to pokazał. Może warto spróbować :)

    -- Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow, this post is nice, my younger sister is analyzing such things,
    thus I am going to tell her.

    My blog chapter 13 bankruptcy florida
    My site: bankruptcy florida

    OdpowiedzUsuń