Osobiście nie wyobrażam sobie świątecznego stołu i potraw bez grzybów. Wigilijną kolację zawsze zaczynamy od zupy grzybowej z prawdziwków z uszkami, oczywiście z grzybami :) Potem serwowane są kapelusze grzybów wyłowione z zupy i smażone w panierce jak małe kotleciki, a do tego kapusta z grochem i grzybami. I na tym moje wigilijne menu się kończy. Gdyż rybek nie jadam, a z wigilijnych słodkich-maszketów najbardziej smakuje mi czekolada z orzechami!
{ta taka niemiecka z okienkiem }
Do wigilijnych potraw stosujemy oczywiście suszone grzyby, z pewnego i zaufanego źródła. Mama moja ma znajomych grzybiarzy, którzy co roku w tym okresie zaczynają wysprzedawać to, co udało im się zgromadzić w sezonie wiosenno-letnio, jesiennym spędzanym w swojej chatce gdzieś tam w lesie. I co roku szokują mnie ceny grzybów suszonych i marynowanych. A wszystkie kumpele mamy się wręcz o te grzyby zabijają, już od września robią zapisy. Czasem mam misję dostarczenia ich tu czy tam... i tak na przykład kilogram podgrzybków 200 zł. Kilograma nikt nie kupuje wiadomo, ale po 200 g suszu po 20zł -tak. A prawdziwki o 60-70zł za 200 gram. Jest też jakiś podział cenowy na krojone i kapelusze, ale na tym moja wiedza o tym grzybiarskim interesie się kończy :)
To taki dłuższy wstęp apropo moich prawdziwków, które wycięłam wczoraj z ślicznej dębiny, czekając aż skleją mi się blaty w warsztacie i materia na deera-lighterka z poprzedniego posta.
![]() |
| Prawdziwki można zamówić w sklepiku :) |
Grzybki na choince być muszą :) ostatnimi czasy miałam je w postaci ciastek, ale dlaczego by nie drewniane. W pierwszej wersji miały być muchomorki, bo od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie, ale nie miałam serca zamalowywać tego pięknego dębu!
Więc połączyłam piękno natury z czystą bielą.
Pozdrowienia z Krainy Drewnianych Czarów :)
Al


