Zrobiłam mały lifting mojej owalnej tacy, która jakiś czas temu była wymalowana w oliwkowy wzór. Znudził mi się! Przeszlifowałam ją i pomalowałam moja ulubioną 511 (biel z nutką tabaku), ponieważ pod spodem była bejcowana ciemną bejcą w kolorze venge, przez jasną farbę fajnie przebija się rysunek sosnowych słoi :) Tak jak lubię, zamalowywanie drewna na głucho nie zawsze jest uzasadnione.
Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie to DIY, uwieeeeelbiam tego bloga!
Z powodu braku kolorowych taśm, pomysł siedział w głowie... i siedział tam i kiełkował :)
Ponieważ od jakiegoś czasu można zamawiać taśmy i u nas TUTAJ , czemu oprzeć się nie potrafię- powstała chwilowa, szybka, czerwona, grudniowa dekoracja mojej ulubionej śniadaniowej tacy.
Ciekawe jak dekoracje zinterpretuje mój powracający w piątek po dłuższej nieobecności mężczyzna, kiedy podam mu śniadanko ... hehehehe :)
Pozostając przy wszechobecnej grudniowej czerwieni.
Amaryliss mi zakwitł, cztery sztuki solidnego kwiatu wybuchły wręcz na moim kuchennym parapecie.
Do ciekawej notki o tych kwiatach odsyłam do MAGGIE Z KALINEK

♥
Al
{dostępne są jeszcze nasze drewniane, ręcznie robione owalne tace }

